Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/machina.to-ofiara.gorlice.pl.txt): Failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server933059/ftp/paka.php on line 5

Warning: Undefined array key 1 in /home/server933059/ftp/paka.php on line 13

Warning: Undefined array key 2 in /home/server933059/ftp/paka.php on line 14

Warning: Undefined array key 3 in /home/server933059/ftp/paka.php on line 15

Warning: Undefined array key 4 in /home/server933059/ftp/paka.php on line 16

Warning: Undefined array key 5 in /home/server933059/ftp/paka.php on line 17
- Proszę wejść.

- Nie chodzi tylko o ciebie, ale o takie jak ty, w ogóle.

- Proszę wejść.

Choć niechętnie, musiał przyznać jej rację w jednej sprawie. Nie powinien jej
- Ty. - Gloria uśmiechnęła się. - Mówiłam ci, że wyglądasz fantastycznie.
Z nieposłuszeństwa uczyniła rodzaj gry. Łamała matczyne zakazy dotyczące wszystkiego, co łączyło się z ciałem i seksem, prowadziła z Hope niebezpieczną, ale podniecającą walkę. Poznała czułe punkty matki, nauczyła się nią manipulować, wiedziała, jak ją przechytrzyć i wyprowadzić w pole - to były momenty największej satysfakcji.
wprawy w kłamaniu. Dzięki Bogu, że wszystko toczyło się szybko. Nie potrafiłaby długo
Oczy Rose wypełniły się łzami, ale guwernantka gestem nakazała jej spokój i dała do
- Która cię teraz potrzebuje. - Santos przykucnął obok niej, ujął jej twarz w obie dłonie. - Tęskniła za wami, zawsze tęskniła za tobą i twoją matką. O niczym innym nie myślała. Zadzwoniłem do Hope dzisiaj rano. Powiedziała, że nie zobaczy się z Lily. Błagałem ją, Glorio, naprawdę. Odstawiłem dumę na bok i błagałem.
- Jesteś mi bliski jak syn. Rodzony syn. Bez ciebie... moje życie...
- O co chodzi? - warknął.
- Dziękuję, Rose.
stanowiły tylko pretekst do zaproszenia tłumów ludzi, którzy mieli być świadkami rodzinnego
zachował uśmiech na twarzy.
- Czego chcesz?

- Nie. Wezwij ich, zanim potwierdzą krążące o mnie... o nas plotki.

ROZDZIAŁ ÓSMY

W tym momencie Szekspir trącił ją nosem, żeby ściągnąć na siebie uwagę. Schyliła
Po jej gładkim policzku spłynęła łza.
- Cieszę się, że jestem twoim pierwszym... porywaczem.
- Słucham.
Mężczyzna uśmiechnął się szeroko.
przeciągające się milczenie, przekrzykując ryk silnika i szum wiatru.
- To było straszne. Po prostu straszne. Ona wie o wszystkim. O wszystkim.
dokonałam wyboru.
- Znowu jestem zbyt uprzejmy?
Nie było mu łatwo tego słuchać. Z jednej strony chciał spełnić jej pragnienia, nawet obiecać więcej, niż mógł. Czuł się z nią dobrze. Bardzo dobrze. Cenił ją, szanował, podziwiał.
- O kogo byś się starał, gdybym postanowił ożenić się z Rose albo gdyby ona ci
mąż. Jego dziadek wprawdzie był hrabią, ale prowadził skromne życie. Mój wuj nosił już
- Ach tak? - Ponownie posłała im rozkoszny uśmiech. - Rozmawiałam ze swoim prawnikiem. Nie macie prawa wykonywać w hotelu żadnych czynności dochodzeniowych bez mojego pozwolenia bądź nakazu prokuratury. Ja pozwolenia nie dam, a nakaz chętnie obejrzę. A teraz słucham, kto jest odpowiedzialny za to zamieszanie?
— A moje obowiązki, proszę pana? Chciałabym wiedzieć, na czym będą polegały?
Kochał ją tak bardzo, że go to przerażało.

©2019 machina.to-ofiara.gorlice.pl - Split Template by One Page Love